Muzyka

wtorek, 21 lutego 2017

Kartka (Aut.)

środa 18.01.2017 r.
Dzisiejszy dzień był niezwykły! Jak to codziennie w ferie wybrałam się do lasu. Jednakże podczas rutynowego sprawdzania śladów zapędziłam się zbyt głęboko w las.

 Nie żałuję! Mianowicie. Dotarłam do polany na środku której stało wielkie drzewo. Nigdy nie byłam w tej części lasu, więc z zapałem rzuciłam się w wir śladów na śniegu. W pewnym momencie zobaczyłam dziwny trop. Zbyt duży na lisa, zbyt mały na psa. Uśmiechnęłam się na myśl o Dogu Niemieckim do którego mogłyby pasować ślady. Jednakże po chwili ze zgrozą uświadomiłam sobie, że są tu tylko zwierzęce tropy. Nie musiałam długo myśleć nad odciskiem w śniegu, bowiem właściciel śladu stał ode mnie jakieś 8 metrów. Przy drzewie. Wilk.

            W tamtej chwili nie wiedziałam czy się cieszyć czy bać. Mimowolnie uśmiechnęłam się na widok zwierzęcia. Był piękny! I zdecydowanie za duży jak na jego gatunek. Stał przodem do mnie i wyglądał na zaciekawionego. Podeszłabym do niego, lecz powstrzymywał mnie fakt, że to zwierz niebezpieczny. Zawsze chciałam zobaczyć wilka! To umaszczenie! Futro! Długi ogon! Ostre zęby i pazury! Ta postawa! Wszystko w nich jest piękne! Zawsze ciekawiło mnie ich zachowanie, hierarchia.

W tej chwili zdałam sobie sprawę, że basior zmniejszył dystans o połowę. Wewnętrznie drżałam z ekscytacji i podniecenia mimo, iż wiedziałam, że jeden nieostrożny ruch i może to być dla mnie ostatni spacer.

Basior zniżył łeb i postąpił krok powarkując. Na krótką chwilę stanęło mi serce. Spuściłam głowę i popatrzyłam na ziemię. Co prawda wolałabym patrzeć na wilka, lecz w miarę możliwości wolałam przeżyć. Basior nie widząc niepożądanych reakcji z mojej strony, ruszył. Dzieliły nas już tylko 2 metry, kiedy nagle przystanął. Zbił mnie z tropu. Powoli podniosłam głowę. Wilk siedział przede mną. Był tak blisko!

 Dopiero teraz mogłam mu się przyjrzeć. Gdy staliśmy sięgał mi do brzucha. Nie był agresywny. Patrzył na mnie biało-złotymi ślepiami. Piękne! Między uszami miał gruby czarny pasek, który prawdopodobnie kończył się na ogonie, leżącym obok jego łap. Miał biały pysk, policzki i podgardle. Dwa księżyce wokół oczu wyglądały niczym dziury w masce! Pod srebrnym trójkątem na gardle miał ciemnoszary pasek, który wyglądał jak zapięcie jego ciemnego płaszcza. Ciemnoszary był tylko łeb z grzbietem, gdzie po bokach futro przechodziło w jaśniejszą szarość, aż w końcu w śnieżną biel tak jak cały brzuch i łapy.

Spojrzałam wilkowi w oczy i powoli zaczęłam się zniżać. Jego ślepia śledziły każdy mój ruch. Nah! To było niezwykłe! W końcu usiadłam na śniegu powoli poprawiając okulary, które niebezpiecznie zjechały mi z nosa. Basior oblizał pysk.  Położyłam ręce na kolanach i wpatrywaliśmy się tak w siebie. Minęły godziny, minuty, a może sekundy. Wilk był tak blisko! Jednak tak daleko. Serce tak mnie bolało z żalu. Zagryzłam z rozpaczy wargę i spojrzałam basiorowi w ślepia ze smutkiem, lecz i z radością w oczach. Wdychałam zapach mokrego futra i moich włosów, które opadły na mą twarz, dzikiego zwierza i człowieka.

Basior wstał i podszedł do mnie. Powąchał mą dłoń, a ja odwróciłam rękę wnętrzem do góry. Myślałam, że wilk mnie ugryzie, lecz ten dotknął mojej skóry mokrym nosem i podniósł łeb. Starałam się nie krzyknąć, gdy jego pysk był zaledwie parę centymetrów od mojej twarzy. Zaraz padnę! Tyle emocji. Strach, radość, podekscytowanie, zdezorientowanie. Wilk odsunął się ode mnie i przeszedł po mojej lewej ocierając się o mnie bokiem, niby mrucząc.

Dopiero teraz przypomniałam sobie o lisim ogonie przyczepionym do szlufki z tyłu spodni. Basior chyba też go zauważył, bo poczułam skubnięcie i pysk muskający moją kość ogonową.

Jednak na to, co było później nikt nie mógł być przygotowany. Mianowicie. Wilk zaczął ocierać się pyskiem o moją twarz, potem zarzucił mi łapy na ramiona i zaczął lizać mnie po głowie i twarzy. Śmiałam się! Nigdy w życiu czegoś takiego nie doświadczyłam! Basior skubnął zębami płatek mojego ucha i mruknął. W rozbawieniu ścisnęłam lekko łapę wilka. Nigdy nie umyję tej ręki! W końcu basior przestał i szczeknął ocierając się o mnie. Stanął przede mną machając wesoło ogonem i pochylając łeb w moją stronę. W jego ślepiach widziałam przyzwolenie. Ostrożnie położyłam rękę między dwoma ciemnoszarymi uszami. Sierść była taka miękka i szorstka zarazem! Ze wzruszenia po policzku spłynęła mi łza. Chichotałam i przeczesywałam miarowo sierść basiora. Najszczęśliwszy dzień w moim życiu!

Wilk wyszczerzył zęby niby w uśmiechu, a ja cofnęłam rękę. Zwierz jednak pociągnął mnie za rękaw kurtki, więc wstałam powoli. Basior ruszył po moich śladach, przystanął i obejrzał się za siebie jakby upewniając się, że za nim podążam. Pamiętając, że wilki zostawiają jeden trop szłam z powrotem po swoich śladach. Na mojej twarzy był chyba największy uśmiech jaki nigdy nie gościł u mnie. Dotarliśmy do krańca polany.

Stanęłam zaraz obok wilka i spojrzałam na niego z tęsknotą, mimo, że wciąż tu był. Basior spojrzał na mnie i byłam pewna, iż zobaczył w moich oczach całą miłość, którą miałam dla niego oraz jego braci i sióstr. Wilk polizał wierzch mojej dłoni i usiadł. Było to pożegnanie. Pod wpływem impulsu pisnęłam, a lewe ucho basiora drgnęło i przechylił głowę, patrząc na mnie i wykrzywiając wargi w niby uśmiechu. Mój wzrok zmiękł.

Odwróciłam się i odeszłam parę kroków. Po chwili stanęłam i zerknęłam przez ramię. Wilk nadal tam siedział. Zachodzące słońce sprawiło, że jego postać wyglądała eterycznie. Spojrzałam po raz ostatni by utrwalić ten obraz w pamięci. Dziękuję, Hikari.

            Uważam, że to imię idealnie pasuje do basiora. Światło. Oświetla mi drogę. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak długo tu byłam. Robiło się ciemno. Wróciłam do domu.

Nie powiem o tym nikomu! Gdyby rodzina się o tym dowiedziała, nigdy więcej by mnie nie puściła do lasu! Pisząc to wciąż czuję dotyk sierści basiora, jego zapach, jego wygląd.

Pamiętniczku. To będzie nasza TA-JEM-NI-CA.


Nah! Jestem sfrustrowana! Jutro idę do lasu!   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz