Granato-włosy mężczyzna znudzony przełączał kanały. W końcu
zatrzymał się na wiadomościach i z "zaciekawieniem" słuchał o tym jak
to jakiś dzieciak uratował staruszkę przed potrąceniem. Wzdychnął relacja
na żywo w tej chwili znajdujemy się w pobliżu katastrofy, samolot wojskowy F16
został zestrzelony przez rosyjskich żołnierzy. Pobliski las zaczął płonąć, a na
miejscu jest już straż pożarna.... Oderwał
się od telewizji i odebrał sms'a. Kazali mu się zbierać na miejsce katastrofy
by uspokoić przestraszonych gapiów, którzy byli jej światkami.Wybiegł z
mieszkania z kluczami od wozu.
* * *
Do wszystkich jednostek zarządzam
ewakuacje mieszkańców.Teren jest prawdopodobnie zaminowany bądźcie
ostrożni bez odbioru. Po wyjściu z auta skierował się na miejsce
katastrofy ostrożnie się przemieszczając by nie uaktywnić miny.Wyprowadzał
jakąś staruszkę z bloku, gdy nagle podbiegł do niego jakiś facet w czarnym
mundurze i maską gazową, którą po chwili zdjął. Granato-włosemu ukazał się
brązowooki mężczyzna o płomienistych włosach i podwójnych brwiach.
- Taiga, gaszenie lasu coś ci nie idzie! -
Krzyknął do strażaka z kpiną w głosie.
- Daruj sobie Diaki.
- I, coś nie w humorku?-Przekrzywił głowę,
a na twarzy pojawił się denerwujący uśmieszek.
- Chodzi o F16-widząc zainteresowanie ze
strony wyższego kontynuował-był ze składu 1.
- Czy - przerwano mu.
Tak. On był tam. - spojrzał na niego z
współczuciem i odszedł pomóc reszcie przy gaszeniu. Aomine stał z szeroko
otwartymi oczami, nie mógł pojąc tego.Stał tak dłuższą chwilę patrząc i
wsłuchując się w strzały i wybuchy, póki Imayoshi go nie walnął.
* * *
3 miesiące później
50 osób rannych
6 zaginionych
15 martwych
Było grubo po 18, a na cmentarzu był już
tylko dozorca i granatowłosy mężczyzna, który stał nad pięknym grobem.Na
czarnej płycie widniał napis Ryōta
Kise żył 22 lata umarł 18 czerwca.Został zestrzelony przez rosyjskiego
żołnierza.Poległ broniąc ojczyzny i swoich bliskich.
Jego głos był pewny, a oczy patrzyły na
czarną płytę z wyrzutem. Czemu się dałeś idioto?Czemu?
- Czemu? Dopiero teraz, gdy cię nie ma
zdałem sobie sprawę ze swoich uczuć? Tęsknię za twoim promiennym uśmiechem, za
twoimi głupimi żartami, nawet za twoim irytującym głosem.. - Jego głos drżał
przemieniając się w szept, a po policzkach zaczęły płynąć łzy.
- Widzisz, do czego doprowadziłeś?! - Krzyknął
zaciskając pięści i zagryzając zęby - to twoje marzenie o lataniu cię
zgubiło!!! Kochałem cię! Kocham i zawsze będę!
Ta noc była jego ostatnią.