środa 18.01.2017
r.
Dzisiejszy dzień
był niezwykły! Jak to codziennie w ferie wybrałam się do lasu. Jednakże podczas
rutynowego sprawdzania śladów zapędziłam się zbyt głęboko w las.
Nie żałuję! Mianowicie. Dotarłam do polany na
środku której stało wielkie drzewo. Nigdy nie byłam w tej części lasu, więc z
zapałem rzuciłam się w wir śladów na śniegu. W pewnym momencie zobaczyłam
dziwny trop. Zbyt duży na lisa, zbyt mały na psa. Uśmiechnęłam się na myśl o
Dogu Niemieckim do którego mogłyby pasować ślady. Jednakże po chwili ze zgrozą
uświadomiłam sobie, że są tu tylko zwierzęce tropy. Nie musiałam długo myśleć
nad odciskiem w śniegu, bowiem właściciel śladu stał ode mnie jakieś 8 metrów.
Przy drzewie. Wilk.
W
tamtej chwili nie wiedziałam czy się cieszyć czy bać. Mimowolnie uśmiechnęłam
się na widok zwierzęcia. Był piękny! I zdecydowanie za duży jak na jego
gatunek. Stał przodem do mnie i wyglądał na zaciekawionego. Podeszłabym do
niego, lecz powstrzymywał mnie fakt, że to zwierz niebezpieczny. Zawsze
chciałam zobaczyć wilka! To umaszczenie! Futro! Długi ogon! Ostre zęby i
pazury! Ta postawa! Wszystko w nich jest piękne! Zawsze ciekawiło mnie ich
zachowanie, hierarchia.
W tej chwili zdałam sobie sprawę, że
basior zmniejszył dystans o połowę. Wewnętrznie drżałam z ekscytacji i podniecenia
mimo, iż wiedziałam, że jeden nieostrożny ruch i może to być dla mnie ostatni
spacer.
Basior zniżył łeb i postąpił krok
powarkując. Na krótką chwilę stanęło mi serce. Spuściłam głowę i popatrzyłam na
ziemię. Co prawda wolałabym patrzeć na wilka, lecz w miarę możliwości wolałam
przeżyć. Basior nie widząc niepożądanych reakcji z mojej strony, ruszył.
Dzieliły nas już tylko 2 metry, kiedy nagle przystanął. Zbił mnie z tropu.
Powoli podniosłam głowę. Wilk siedział przede mną. Był tak blisko!
Dopiero teraz mogłam mu się przyjrzeć. Gdy
staliśmy sięgał mi do brzucha. Nie był agresywny. Patrzył na mnie biało-złotymi
ślepiami. Piękne! Między uszami miał gruby czarny pasek, który prawdopodobnie
kończył się na ogonie, leżącym obok jego łap. Miał biały pysk, policzki i
podgardle. Dwa księżyce wokół oczu wyglądały niczym dziury w masce! Pod
srebrnym trójkątem na gardle miał ciemnoszary pasek, który wyglądał jak
zapięcie jego ciemnego płaszcza. Ciemnoszary był tylko łeb z grzbietem, gdzie
po bokach futro przechodziło w jaśniejszą szarość, aż w końcu w śnieżną biel
tak jak cały brzuch i łapy.
Spojrzałam wilkowi w oczy i powoli
zaczęłam się zniżać. Jego ślepia śledziły każdy mój ruch. Nah! To było
niezwykłe! W końcu usiadłam na śniegu powoli poprawiając okulary, które
niebezpiecznie zjechały mi z nosa. Basior oblizał pysk. Położyłam ręce na kolanach i wpatrywaliśmy się
tak w siebie. Minęły godziny, minuty, a może sekundy. Wilk był tak blisko!
Jednak tak daleko. Serce tak mnie bolało z żalu. Zagryzłam z rozpaczy wargę i
spojrzałam basiorowi w ślepia ze smutkiem, lecz i z radością w oczach.
Wdychałam zapach mokrego futra i moich włosów, które opadły na mą twarz,
dzikiego zwierza i człowieka.
Basior wstał i podszedł do mnie.
Powąchał mą dłoń, a ja odwróciłam rękę wnętrzem do góry. Myślałam, że wilk mnie
ugryzie, lecz ten dotknął mojej skóry mokrym nosem i podniósł łeb. Starałam się
nie krzyknąć, gdy jego pysk był zaledwie parę centymetrów od mojej twarzy. Zaraz
padnę! Tyle emocji. Strach, radość, podekscytowanie, zdezorientowanie. Wilk
odsunął się ode mnie i przeszedł po mojej lewej ocierając się o mnie bokiem,
niby mrucząc.
Dopiero teraz przypomniałam sobie o
lisim ogonie przyczepionym do szlufki z tyłu spodni. Basior chyba też go
zauważył, bo poczułam skubnięcie i pysk muskający moją kość ogonową.
Jednak na to, co było później nikt nie
mógł być przygotowany. Mianowicie. Wilk zaczął ocierać się pyskiem o moją
twarz, potem zarzucił mi łapy na ramiona i zaczął lizać mnie po głowie i
twarzy. Śmiałam się! Nigdy w życiu czegoś takiego nie doświadczyłam! Basior
skubnął zębami płatek mojego ucha i mruknął. W rozbawieniu ścisnęłam lekko łapę
wilka. Nigdy nie umyję tej ręki! W końcu basior przestał i szczeknął ocierając
się o mnie. Stanął przede mną machając wesoło ogonem i pochylając łeb w moją
stronę. W jego ślepiach widziałam przyzwolenie. Ostrożnie położyłam rękę między
dwoma ciemnoszarymi uszami. Sierść była taka miękka i szorstka zarazem! Ze
wzruszenia po policzku spłynęła mi łza. Chichotałam i przeczesywałam miarowo
sierść basiora. Najszczęśliwszy dzień w moim życiu!
Wilk wyszczerzył zęby niby w uśmiechu, a
ja cofnęłam rękę. Zwierz jednak pociągnął mnie za rękaw kurtki, więc wstałam
powoli. Basior ruszył po moich śladach, przystanął i obejrzał się za siebie
jakby upewniając się, że za nim podążam. Pamiętając, że wilki zostawiają jeden
trop szłam z powrotem po swoich śladach. Na mojej twarzy był chyba największy
uśmiech jaki nigdy nie gościł u mnie. Dotarliśmy do krańca polany.
Stanęłam zaraz obok wilka i spojrzałam
na niego z tęsknotą, mimo, że wciąż tu był. Basior spojrzał na mnie i byłam
pewna, iż zobaczył w moich oczach całą miłość, którą miałam dla niego oraz jego
braci i sióstr. Wilk polizał wierzch mojej dłoni i usiadł. Było to pożegnanie.
Pod wpływem impulsu pisnęłam, a lewe ucho basiora drgnęło i przechylił głowę,
patrząc na mnie i wykrzywiając wargi w niby uśmiechu. Mój wzrok zmiękł.
Odwróciłam się i odeszłam parę kroków.
Po chwili stanęłam i zerknęłam przez ramię. Wilk nadal tam siedział. Zachodzące
słońce sprawiło, że jego postać wyglądała eterycznie. Spojrzałam po raz ostatni
by utrwalić ten obraz w pamięci. Dziękuję, Hikari.
Uważam,
że to imię idealnie pasuje do basiora. Światło. Oświetla mi drogę. Dopiero
teraz zdałam sobie sprawę jak długo tu byłam. Robiło się ciemno. Wróciłam do
domu.
Nie powiem o tym nikomu! Gdyby rodzina
się o tym dowiedziała, nigdy więcej by mnie nie puściła do lasu! Pisząc to
wciąż czuję dotyk sierści basiora, jego zapach, jego wygląd.
Pamiętniczku. To będzie nasza
TA-JEM-NI-CA.
Nah! Jestem sfrustrowana! Jutro idę do
lasu!